Czy podróże naprawdę poszerzają horyzonty? Psychologia kontaktu z inną kulturą

Czy podróże poszerzają horyzonty?"Podróże kształcą" i "podróże poszerzają horyzonty" to zdania powtarzane tak często, że niemal przestaliśmy zastanawiać się nad ich znaczeniem. Tymczasem sam fakt przekroczenia granicy nie sprawia jeszcze, że człowiek staje się bardziej otwarty, tolerancyjny czy ciekawy świata. Można odwiedzić kilkadziesiąt krajów i wszędzie szukać tego, co już znamy. Można też podczas jednej podróży odkryć, że wiele naszych przekonań o innych ludziach było jedynie uproszczeniem. O tym, czy podróż rzeczywiście nas rozwija, decyduje więc nie liczba odwiedzonych miejsc, lecz sposób, w jaki spotykamy się z odmiennością.

Dlaczego podróże mogą zmieniać sposób myślenia?

Na co dzień funkcjonujemy w świecie, który jest dla nas w dużej mierze przewidywalny. Wiemy, jak zachować się w restauracji, jak przywitać się z obcą osobą, czego nie wypada powiedzieć podczas rodzinnego spotkania, jak zachowują się ludzie w pracy i co oznaczają określone gesty. Większości tych reguł nawet nie zauważamy, ponieważ nauczyliśmy się ich od dzieciństwa.

Podróż do innego kraju może nagle pokazać, że wiele rzeczy, które uznajemy za "normalne", jest normalnych przede wszystkim w naszym otoczeniu. Gdzie indziej inaczej podchodzi się do punktualności, dystansu między ludźmi, relacji rodzinnych, religii, stroju, jedzenia, pracy, okazywania emocji czy rozmowy z nieznajomymi.

To właśnie ta konfrontacja jest jednym z najbardziej rozwojowych elementów podróżowania. Nie dlatego, że obce zwyczaje są lepsze od naszych, ale dlatego, że zaczynamy zauważać istnienie alternatyw. Świat przestaje mieć tylko jeden oczywisty sposób działania.

Stereotyp jedzie z nami w podróż

Wyruszając w nowe miejsce, rzadko jesteśmy całkowicie pozbawieni wcześniejszych wyobrażeń. Znamy filmy, wiadomości, opowieści znajomych, książki, internetowe komentarze i obiegowe opinie. Na ich podstawie powstaje obraz kraju oraz jego mieszkańców jeszcze przed pierwszym spotkaniem z nimi.

Stereotyp sam w sobie jest uproszczeniem. Pozwala szybko porządkować rzeczywistość, ale jednocześnie sprawia, że łatwo zaczynamy traktować miliony różnych ludzi jak jednorodną grupę. "Skandynawowie są tacy", "Arabowie zachowują się tak", "Włosi zawsze robią to", "Azjaci myślą w taki sposób". Im mniej wiemy o danej społeczności, tym bardziej atrakcyjne mogą wydawać się podobne skróty.

Dobrym przykładem jest Bliski Wschód. Z europejskiej perspektywy region bywa przedstawiany jako stosunkowo jednolity pod względem religijnym i kulturowym. Tymczasem różnice pomiędzy poszczególnymi państwami, regionami i społecznościami są ogromne. Zwraca na to uwagę również serwis Era Turystyki w poradniku dotyczącym podróży na Bliski Wschód, opisując różnice związane między innymi ze zwyczajami, religią, językiem, ubiorem i codziennymi normami zachowania.

Podróż może więc zburzyć stereotyp, ale nie dzieje się to automatycznie. Człowiek ma bowiem naturalną skłonność do zauważania również tych zdarzeń, które potwierdzają jego wcześniejsze przekonania. Jeśli jesteśmy przekonani, że mieszkańcy danego kraju są niepunktualni, jedno spóźnienie możemy zapamiętać znacznie lepiej niż dziesięć spotkań rozpoczętych o czasie.

Kontakt z inną kulturą a uprzedzenia

Jednym z ważnych zagadnień psychologii społecznej jest tak zwana hipoteza kontaktu. W dużym uproszczeniu zakłada ona, że bezpośredni kontakt pomiędzy członkami różnych grup może ograniczać wzajemne uprzedzenia, szczególnie jeśli spotkanie odbywa się w sprzyjających warunkach.

Ma to intuicyjne uzasadnienie. Łatwo posiadać bardzo zdecydowaną opinię o anonimowej grupie. Trudniej utrzymać ją w niezmienionej postaci, kiedy poznajemy konkretną osobę, rozmawiamy z nią, poznajemy jej rodzinę, poczucie humoru, problemy i codzienność.

Człowiek, którego wcześniej określilibyśmy po prostu jako "mieszkańca obcego kraju", zaczyna być Ahmedem, Sofią, Tomem czy Yuki. Ma zawód, zainteresowania, charakter, własne poglądy i doświadczenia. Kategoria społeczna przestaje być jedyną informacją, którą o nim posiadamy.

Nie oznacza to, że jedno sympatyczne spotkanie likwiduje wszystkie uprzedzenia. Możemy potraktować poznaną osobę jako "wyjątek od reguły" i nadal zachować wcześniejszy pogląd na całą grupę. Znaczenie ma dlatego nie samo przebywanie obok innych ludzi, lecz jakość kontaktu i gotowość do rzeczywistego poznawania.

Można podróżować i pozostać w swojej bańce

Współczesna turystyka umożliwia odwiedzanie odległych miejsc przy bardzo niewielkim kontakcie z lokalną rzeczywistością. Możemy polecieć kilka tysięcy kilometrów, zostać odebrani z lotniska, zamieszkać w międzynarodowym hotelu, jeść potrawy przygotowane pod gusta zagranicznych gości i przez większość pobytu rozmawiać wyłącznie z innymi turystami.

Nie ma w tym nic złego, jeśli celem wyjazdu jest odpoczynek. Trudno jednak twierdzić, że sam fakt przebywania przez tydzień w innym państwie musi prowadzić do głębszego zrozumienia jego kultury.

Możemy również podświadomie szukać za granicą własnego świata. Wybierać znajome jedzenie, otaczać się osobami mówiącymi naszym językiem, porównywać każdą rzecz z Polską i reagować irytacją, kiedy miejscowi robią coś inaczej niż jesteśmy przyzwyczajeni.

W takim przypadku podróż zmienia krajobraz za oknem, ale niekoniecznie sposób patrzenia.

Szok kulturowy - gdy nasze zasady przestają być oczywiste

Im większa różnica pomiędzy znanym nam środowiskiem a nową kulturą, tym częściej pojawia się poczucie dezorientacji. Zachowania innych mogą wydawać się niezrozumiałe, niegrzeczne, chaotyczne albo przesadnie formalne. To, co dla miejscowych jest zwykłą częścią codzienności, dla przybysza może być źródłem stresu.

Pierwszą reakcją bywa ocenianie nowego świata według własnych zasad: "u nas robi się to lepiej", "to nie ma sensu", "dlaczego oni nie mogą zachowywać się normalnie?". Jest to zrozumiałe, ponieważ własna kultura pozostaje naszym podstawowym punktem odniesienia.

Rozwojowy moment pojawia się wtedy, gdy zamiast zatrzymać się na ocenie, zaczynamy zadawać inne pytanie: "dlaczego tutaj robi się to właśnie w taki sposób?". Nie musimy przyjmować obcej normy ani uznawać jej za słuszną. Próbujemy jedynie zrozumieć jej kontekst.

Taka zmiana perspektywy przydaje się później również poza podróżami. Łatwiej zauważyć, że zachowanie drugiego człowieka może wynikać z jego doświadczeń, wychowania i sytuacji, a nie wyłącznie z cechy charakteru, którą natychmiast mu przypiszemy.

Czy podróż może zwiększać otwartość?

W psychologii otwartość na doświadczenie jest jedną z cech opisywanych w modelach osobowości. Wiąże się między innymi z ciekawością, gotowością poznawania nowych idei i większą tolerancją wobec niejednoznaczności.

Badania osób przebywających przez dłuższy czas za granicą dostarczają interesujących obserwacji. W jednym z badań podłużnych obejmujących studentów wyjeżdżających na semestr lub rok za granicę zaobserwowano między innymi wzrost otwartości i ugodowości. Ważną rolę odgrywało przy tym tworzenie nowych, międzynarodowych relacji społecznych.

Nie oznacza to jednak, że kupienie biletu lotniczego jest metodą na zmianę osobowości. Po pierwsze, osoby bardziej otwarte już wcześniej częściej decydują się na dalekie wyjazdy. Po drugie, czym innym jest krótki pobyt wakacyjny, a czym innym życie przez kilka miesięcy w obcym środowisku, w którym trzeba tworzyć relacje, rozwiązywać problemy i odnajdywać się w innych normach społecznych.

Największą wartością podróży może więc nie być sama zmiana miejsca, ale wielokrotne doświadczenie sytuacji, w której nasz dotychczasowy sposób działania nie jest jedynym możliwym.

Jak podróżować, żeby naprawdę poszerzać horyzonty?

Nie trzeba rezygnować z wygodnego hotelu ani organizować ekstremalnej wyprawy. Bardziej świadome podróżowanie zaczyna się od ciekawości. Można ją rozwijać na kilka prostych sposobów:

  • przeczytaj o miejscu przed wyjazdem - nie tylko listę atrakcji, ale również informacje o historii, zwyczajach i codziennym życiu mieszkańców;
  • rozmawiaj z ludźmi - nawet krótka rozmowa z właścicielem kawiarni, kierowcą czy gospodarzem noclegu może pokazać miejsce z innej perspektywy;
  • obserwuj bez natychmiastowego oceniania - zanim uznasz zachowanie za dziwne, zastanów się, z czego może wynikać;
  • wyjdź poza najbardziej turystyczną przestrzeń - zwykła dzielnica, lokalny sklep czy transport publiczny często mówią o codziennym życiu więcej niż największe atrakcje;
  • spróbuj lokalnych zwyczajów - jedzenia, sposobu spędzania czasu czy form komunikacji, jeśli nie narusza to Twoich granic;
  • nie traktuj pojedynczego doświadczenia jako obrazu całego społeczeństwa - nieprzyjemny kelner nie jest reprezentantem charakteru całego narodu;
  • porównuj, ale nie twórz rankingu - "inaczej" nie zawsze oznacza "lepiej" albo "gorzej".

Szczególnie istotna jest ostatnia zasada. Podróżowanie nie powinno polegać na bezkrytycznym zachwycie wszystkim, co zagraniczne. Rozwój osobisty nie oznacza przecież rezygnacji z własnych wartości. Chodzi o zdolność zobaczenia, że inne rozwiązania mogą mieć swoje uzasadnienie, nawet jeśli sami nie chcielibyśmy według nich żyć.

Najważniejsza podróż zaczyna się po powrocie

Zdjęcia, pamiątki i wspomnienia są najbardziej widocznym rezultatem wyjazdu, ale z punktu widzenia rozwoju osobistego ciekawsze jest to, czy podróż wpłynęła na sposób patrzenia na codzienność.

Czasami dopiero po powrocie zauważamy cechy własnego społeczeństwa, których wcześniej nie dostrzegaliśmy. Doceniamy coś, co wydawało nam się oczywiste, albo przeciwnie - zaczynamy zastanawiać się, dlaczego pewne rzeczy robimy właśnie w taki sposób. Inny kraj staje się lustrem, w którym lepiej widzimy własną kulturę.

Podobny mechanizm może dotyczyć nas samych. W obcym środowisku dowiadujemy się, jak reagujemy na niepewność, czy łatwo prosimy o pomoc, jak radzimy sobie bez dobrze znanych schematów i czy potrafimy nawiązać kontakt z osobą bardzo różną od nas.

Dlatego odpowiedź na pytanie, czy podróże poszerzają horyzonty, brzmi: mogą poszerzać, ale nie robią tego za nas. Człowiek może objechać świat i wrócić z dokładnie tym samym zestawem przekonań. Może również po jednym wyjeździe zrozumieć, że granice własnego sposobu myślenia nie są granicami rzeczywistości.

Najbardziej rozwijająca podróż zaczyna się wtedy, gdy zamiast jedynie kolekcjonować miejsca, zaczynamy kolekcjonować perspektywy. Nie musimy wszystkich przyjmować. Wystarczy nauczyć się dostrzegać, że istnieją.

Komentarze