Porównujemy zarobki, wygląd, mieszkania, związki, kariery, tempo rozwoju, liczbę podróży i osiągnięcia dzieci. Czasem cudzy sukces działa jak impuls: "skoro on potrafił, może ja też mogę". Innym razem dokładnie ten sam sukces sprawia, że własne życie nagle wydaje się mniej udane. Problem nie polega więc na samym porównywaniu się z innymi. Znacznie ważniejsze jest to, kogo wybieramy jako punkt odniesienia, co właściwie porównujemy i jaki wniosek wyciągamy z różnicy między sobą a drugą osobą.
- Dlaczego porównujemy się z innymi?
- Porównania "w górę" i "w dół" - na czym polegają?
- Kiedy cudzy sukces naprawdę motywuje?
- Kiedy porównywanie zaczyna szkodzić?
- Porównywanie się z innymi a samoocena
- Dlaczego media społecznościowe utrudniają uczciwe porównania?
- Nie porównuj wyniku bez znajomości punktu startowego
- Zdrowa ambicja czy niekończący się wyścig?
- Model 3P - jak mądrzej korzystać z porównań?
- Porównywanie się z samym sobą - kiedy ma większy sens?
- Kiedy warto porównywać się z innymi?
Dlaczego porównujemy się z innymi?
Wyobraź sobie, że przebiegłeś 10 kilometrów w 55 minut. Czy to dobry wynik? Bez dodatkowego punktu odniesienia trudno odpowiedzieć. Możesz porównać go ze swoim czasem sprzed roku, wynikiem kolegi, przeciętnym wynikiem amatora albo rekordem zawodowego biegacza. Za każdym razem te same 55 minut może oznaczać coś zupełnie innego.
Podobnie funkcjonujemy w wielu innych dziedzinach życia. Sam wynik często nie daje nam wystarczającej informacji, dlatego szukamy punktu odniesienia. Patrzymy, ile zarabiają inni ludzie na podobnym stanowisku, jak szybko awansują osoby w naszym wieku, jak mieszkają znajomi albo w jakim tempie rozwijają swoje firmy.
Porównanie może być więc źródłem informacji. Pozwala zorientować się, gdzie jesteśmy, czego jeszcze nie umiemy i co jest możliwe do osiągnięcia. Problem pojawia się wtedy, gdy przestajemy traktować różnicę jako informację, a zaczynamy traktować ją jak werdykt dotyczący własnej wartości.
Porównania "w górę" i "w dół" - na czym polegają?
Porównania społeczne mogą prowadzić w różnych kierunkach. Najłatwiej zauważyć dwa podstawowe mechanizmy.
Porównanie "w górę"
Wybieramy osobę, którą pod określonym względem postrzegamy jako lepszą od siebie. Może więcej zarabiać, być w lepszej kondycji, mieć bardziej rozwiniętą firmę albo posiadać umiejętność, którą sami chcielibyśmy zdobyć.
Porównanie "w dół"
Punktem odniesienia staje się osoba, której sytuację pod danym względem oceniamy jako gorszą od naszej. Takie porównanie może pozwolić dostrzec własne osiągnięcia, które wcześniej traktowaliśmy jako oczywiste.
Żaden z tych kierunków nie jest automatycznie dobry albo zły. Porównanie z osobą znajdującą się wyżej może inspirować, ale może też wywołać poczucie bezradności. Porównanie z kimś znajdującym się niżej może pomóc docenić własną sytuację, ale używane stale może prowadzić do samozadowolenia i zahamowania rozwoju.
Warto zapamiętać
To samo porównanie może jedną osobę zmotywować, a drugiej odebrać chęć działania. Znaczenie ma nie tylko różnica między ludźmi, ale przede wszystkim sposób, w jaki ją interpretujemy.
Kiedy cudzy sukces naprawdę motywuje?
Cudze osiągnięcie może być bardzo dobrym źródłem motywacji, jeśli widzimy między sytuacją drugiej osoby a własną realny związek. Ktoś nauczył się języka po czterdziestce, przebiegł pierwszy maraton mimo wcześniejszego braku aktywności albo rozwinął firmę zaczynając od podobnych zasobów. Taki przykład może rozszerzyć nasze wyobrażenie o tym, co jest możliwe.
Szczególnie wartościowe jest porównanie, które prowadzi do pytania: "co ta osoba zrobiła, czego mogę się nauczyć?" Wtedy uwaga nie zatrzymuje się na różnicy w rezultatach. Przechodzi na proces.
Jeżeli ktoś osiąga lepsze wyniki zawodowe, zamiast ograniczać się do stwierdzenia "jest ode mnie lepszy", można sprawdzić, jakie ma kompetencje, w jaki sposób organizuje pracę, czego nauczył się wcześniej i jakie decyzje podejmował. Porównanie zaczyna wtedy pełnić funkcję diagnostyczną.
Przykład
Twój znajomy zmienił pracę i zarabia o 40% więcej. Możesz pomyśleć: "zostałem z tyłu". Możesz też zapytać, jakie kwalifikacje zdobył, ile rozmów rekrutacyjnych odbył, jak długo szukał pracy i jakie ryzyko podjął. Pierwsza reakcja jest oceną siebie. Druga zamienia porównanie w informację.
Kiedy porównywanie zaczyna szkodzić?
Największy problem pojawia się wtedy, gdy porównanie przestaje dotyczyć konkretnej cechy lub rezultatu, a zaczyna obejmować całego człowieka.
"On ma większą firmę" zmienia się w "on odniósł sukces, a ja nie". "Ona jest szczuplejsza" przechodzi w "ona wygląda dobrze, a ja źle". "Znajomi kupili dom" staje się dowodem, że "wszyscy układają sobie życie szybciej ode mnie".
To duży skok logiczny. Jedna widoczna różnica zostaje wykorzystana do wydania globalnej oceny dotyczącej całego życia. Tymczasem człowiek, z którym się porównujemy, może mieć przewagę w jednej dziedzinie i trudności w kilku innych, o których nic nie wiemy.
Niebezpieczny jest również wybór wielu różnych wzorców jednocześnie. Porównujemy swoje zarobki z najlepiej zarabiającym znajomym, wygląd z najbardziej atrakcyjną osobą, kondycję ze sportowcem, mieszkanie z najzamożniejszą rodziną, a życie towarzyskie z najbardziej aktywną osobą w grupie. Powstaje w ten sposób przeciwnik, który w rzeczywistości nie istnieje - człowiek złożony z najlepszych cech kilkunastu różnych osób.
Porównywanie się z innymi a samoocena
Szczególnie istotne staje się to wtedy, gdy cudze osiągnięcia zaczynamy wykorzystywać do budowania lub podważania własnej samooceny. Samoocena jest szerszym sposobem oceniania samego siebie i może zmieniać się pod wpływem naszych doświadczeń, opinii otoczenia oraz tego, z kim się porównujemy. Mechanizm ten szerzej opisuje serwis Kultura i Edukacja w opracowaniu dotyczącym samooceny.
Jeśli własną wartość bardzo silnie uzależnimy od miejsca zajmowanego względem innych, pojawia się problem, którego właściwie nie da się ostatecznie rozwiązać. Zawsze można bowiem znaleźć kogoś bogatszego, bardziej wysportowanego, popularniejszego, młodszego, lepiej wykształconego albo odnoszącego większe sukcesy w interesującej nas dziedzinie.
Nawet osiągnięcie celu może wtedy przynieść satysfakcję tylko na chwilę. Dostajemy awans, ale po kilku dniach zauważamy osobę na wyższym stanowisku. Kupujemy dobre mieszkanie, ale ktoś znajomy właśnie buduje dom. Poprawiamy kondycję, ale algorytm pokazuje nam człowieka przygotowującego się do ultramaratonu.
Jeżeli kryterium sukcesu brzmi "muszę wypadać lepiej od innych", meta stale się przesuwa.
Dlaczego media społecznościowe utrudniają uczciwe porównania?
Porównywanie się nie powstało wraz z mediami społecznościowymi, ale internet znacząco zwiększył liczbę dostępnych punktów odniesienia. Kiedyś porównywaliśmy się przede wszystkim z rodziną, znajomymi, współpracownikami i osobami spotykanymi w swoim otoczeniu. Dziś w kilka minut możemy zobaczyć setki ludzi prezentujących wyniki w niemal dowolnej dziedzinie.
Dochodzi do tego jeszcze jedna asymetria: często porównujemy własną codzienność z cudzym wyborem najlepszych momentów. My znamy swoje nieudane rozmowy, niepewność, długi, kłótnie, zmęczenie i dni bez motywacji. O drugiej osobie możemy zobaczyć awans, wakacje, trening, nowy samochód i uśmiechnięte rodzinne zdjęcie.
Nie oznacza to, że prezentowany sukces jest fałszywy. Problem polega na tym, że jest niepełny. Na podstawie wybranej części cudzej rzeczywistości zaczynamy oceniać całość własnej.
Dlatego warto obserwować nie tylko to, ile czasu spędzamy w mediach społecznościowych, ale także co dzieje się z naszym sposobem myślenia po ich użyciu. Jeżeli regularnie kończymy przeglądanie treści z poczuciem, że wszyscy radzą sobie lepiej, problemem może być nie sama obecność innych ludzi, lecz sposób, w jaki wykorzystujemy ich życie jako punkt odniesienia.
Nie porównuj wyniku bez znajomości punktu startowego
Jednym z największych błędów jest porównywanie końcowego rezultatu bez uwzględnienia warunków, w których został osiągnięty.
Dwóch trzydziestolatków może zarabiać zupełnie różne kwoty, ale jeden rozpoczął pracę zawodową dziesięć lat wcześniej, drugi kilka lat poświęcił na studia i zdobywanie kwalifikacji. Dwie firmy istniejące od pięciu lat mogą mieć zupełnie inną skalę, ponieważ jedna zaczynała bez kapitału, a druga otrzymała finansowanie i gotową bazę klientów. Dwie osoby mogą schudnąć w zupełnie innym tempie ze względu na różnice w sytuacji zdrowotnej, trybie życia czy możliwościach czasowych.
Wynik jest widoczny. Droga prowadząca do niego często pozostaje ukryta.
| Powierzchowne porównanie | Lepsze pytanie |
|---|---|
| On zarabia dwa razy więcej | Jaką ma specjalizację, doświadczenie i zakres odpowiedzialności? |
| Ona zbudowała firmę szybciej | Z jakim kapitałem, kontaktami i doświadczeniem zaczynała? |
| Znajomy kupił już dom | Czy znam jego sytuację finansową, kredytową i rodzinną? |
| Ona wygląda znacznie lepiej | Czy porównuję podobny wiek, tryb życia, zdrowie i warunki? |
| On nauczył się języka w rok | Ile godzin tygodniowo poświęcał na naukę i jaki miał poziom początkowy? |
| Wszyscy są dalej ode mnie | Kogo konkretnie mam na myśli i według jakiego kryterium? |
Takie pytania nie służą szukaniu wymówek. Mają sprawić, że porównujemy rzeczy, które rzeczywiście można ze sobą zestawić.
Zdrowa ambicja czy niekończący się wyścig?
Ambicja może czerpać energię z porównań. Informacja, że ktoś osiągnął znacznie lepszy wynik, potrafi zmusić nas do ponownego przyjrzenia się własnym możliwościom. W sporcie, pracy czy biznesie benchmarking jest przecież czymś normalnym.
Różnica pomiędzy ambicją a wyniszczającym wyścigiem pojawia się w odpowiedzi na pytanie: co stanie się, kiedy nie będę pierwszy?
Zdrowa ambicja pozwala uznać, że ktoś jest obecnie lepszy w określonym obszarze i jednocześnie zachować szacunek do własnej drogi. Nie wymaga pokonania wszystkich dookoła. Cudzy wynik może być standardem, inspiracją albo informacją.
W niekończącym się wyścigu cudzy sukces zaczyna natomiast automatycznie pomniejszać własny. Jeśli kolega awansował, mój brak awansu staje się porażką. Jeśli sąsiad kupił droższy samochód, mój nagle wydaje się gorszy, chociaż jeszcze wczoraj całkowicie mi odpowiadał.
Sygnał ostrzegawczy
Jeśli własne osiągnięcie przestaje cieszyć natychmiast po zobaczeniu, że ktoś osiągnął więcej, to punkt odniesienia zaczyna przejmować kontrolę nad oceną własnego sukcesu.
Model 3P - jak mądrzej korzystać z porównań?
Zamiast próbować całkowicie przestać porównywać się z innymi, można nauczyć się robić to bardziej świadomie. Pomocny może być prosty model 3P: Przedmiot - Punkt startowy - Pożytek.
| Element | Co sprawdzamy? | Pytanie kontrolne |
|---|---|---|
| Przedmiot | Dokładnie określamy, czego dotyczy porównanie | Czy porównuję konkretny wynik, czy całe swoje życie z całym życiem drugiej osoby? |
| Punkt startowy | Sprawdzamy, czy sytuacje są wystarczająco podobne | Czy znam warunki, zasoby i drogę tej osoby? |
| Pożytek | Oceniamy, do czego porównanie może nam służyć | Czego konkretnie mogę się z tego dowiedzieć albo nauczyć? |
Model nie ma sprawić, że każde porównanie stanie się przyjemne. Czasami odkrycie, że ktoś osiąga zdecydowanie lepsze wyniki, jest niewygodne. Może jednak być użyteczne, jeśli prowadzi do konkretnej zmiany, zamiast kończyć się ogólnym przekonaniem "jestem gorszy".
Porównywanie się z samym sobą - kiedy ma większy sens?
W wielu obszarach lepszym punktem odniesienia jest własna wcześniejsza sytuacja. Dotyczy to szczególnie celów, których tempo realizacji silnie zależy od indywidualnych warunków.
Zamiast pytać wyłącznie "czy zarabiam więcej niż znajomi?", można sprawdzić "czy moje kompetencje i dochody wzrosły w ciągu ostatnich trzech lat?". Zamiast "czy jestem w lepszej formie niż kolega?", warto czasem zapytać "czy dziś jestem silniejszy, sprawniejszy lub bardziej systematyczny niż pół roku temu?".
Takie porównanie ma jedną dużą zaletę - punkt startowy jest znany. Wiemy, z czym mierzyliśmy się wcześniej, jakie mieliśmy możliwości i ile wysiłku wymagała zmiana.
Nie oznacza to jednak, że zawsze powinniśmy mierzyć się wyłącznie z własną przeszłością. Jeśli chcemy ocenić swoją konkurencyjność na rynku pracy, poziom sportowy czy jakość usługi, zewnętrzny punkt odniesienia jest potrzebny. Ważne jest jedynie, żeby nie mylić porównania wyników z porównaniem wartości ludzi.
Kiedy warto porównywać się z innymi?
Porównania są szczególnie użyteczne wtedy, gdy potrzebujemy informacji, a nie potwierdzenia własnej wartości. Możemy dzięki nim sprawdzić poziom umiejętności, realistyczność celu, standard branżowy, własne mocne i słabe strony albo sposób dojścia do określonego rezultatu.
Dobre porównanie powinno więc prowadzić do czegoś konkretnego. Po jego wykonaniu powinniśmy wiedzieć więcej niż wcześniej: czego się nauczyć, co zmienić, jaki cel ustawić albo które własne osiągnięcie docenić.
Jeżeli natomiast efektem jest wyłącznie zazdrość, wstyd, poczucie przegranej albo przymus natychmiastowego dogonienia drugiej osoby, warto sprawdzić, czy wybrany punkt odniesienia rzeczywiście nam służy.
Sukces osobisty z definicji nie może być wyłącznie miejscem w rankingu innych ludzi. Jeśli jego kryteria ustalamy tylko na podstawie tego, co posiadają i osiągają inni, nigdy nie należą one naprawdę do nas. Cudze życie może dostarczać inspiracji, wiedzy i dobrych wzorców. Nie powinno jednak być jedyną miarą tego, czy własne życie uznajemy za udane.
Najbardziej użyteczne pytanie nie brzmi więc: "czy jestem lepszy od innych?". Znacznie więcej można zyskać, pytając: "czy to porównanie pomaga mi lepiej zrozumieć, gdzie jestem i dokąd chcę dojść?".

Komentarze